Jestem smarkaczem i studiuję filologię szwedzką. Miło poznać.

Rozpisuję się bez ładu ni składu o tym, co odkryłem w ostatnich dniach; o swoich ulubionych szwedzkich programach i muzyce; o miejscach, które odwiedziłem. Zasadniczo – o wszystkim, co tylko mnie zainteresuje.

Uczę się wszystkiego na bieżąco, a ten blog stanowi zarówno sposób wykorzystania nabytych informacji, jak i motywację do dalszego działania i odkrywania Szwecji.

Preferuję tematykę dość swobodną i niekonfliktującą. Mam oczywiście swoje poglądy na trudne sprawy. Czasami się nimi dzielę, czasami jednak – zachowuję dla samego siebie. Bo mogę.

Wszyscy wydają się dziś być uzależnieni od kawy, a ja jestem od herbaty. Szokujące, zdradzam fikę, och, ach! Tylko mnie za to nie powieście.

Upalne lato, powtórki Melodifestivalen z lat absurdalnej świetności i słownik Kubitsky’ego to moja optymalna trójca przenajświętsza i proszę jej nie tykać. Chociaż lubię również mocną i długą zimę, w tym wstawanie w całkowitych ciemnościach. Dlatego też mam plan wyjechać w trakcie studiów przynajmniej na semestr na północ Szwecji. Taką całkiem bardzo północną. Ale zobaczymy jak to wyjdzie.

Mówię płynnie po angielsku i szwedzku, gorzej po polsku (bo jest, kurczę, trudny), i trochę po niemiecku i francusku, mimo że według mnie francuskiej gramatyki używa się w piekle jako tortur.