Tak wiele atrakcji i chęci – tak mało czasu i pieniędzy. Masz ten sam problem? I feel you, fam. Czasami trzeba się ograniczyć. Boli.

Sztokholm to pod wieloma względami typowe zachodnioeuropejskie miasto; to stolica kraju, w której turyści stanowią najistotniejszy element panoramy ścisłego historycznego centrum.
W sezonie wakacyjnym przedsiębiorstwa rozkwitają na nowo, tak jak kolorowe parasole wystawiane przed kawiarniami na Söder, a ciasne uliczki Gamla Stan stają się jeszcze ciaśniejsze – przestrzeń ginie pod napływem niezliczonych mas zwiedzających i kakofonii nakładających się na siebie języków. Takie uroki, nie ma co płakać nad rozlanym mleczkiem do opalania. Sztokholm bierzemy z dobrodziejstwem inwentarza, bo inaczej się nie da.

Pytanie pozostaje jednak to samo: dokąd zmierzają wszyscy ci turyści? Quo vadis? I tak wszyscy umrzemy. Ale nie o to dziś chodzi. Sklaryfikujmy więc: w jakie miejsca zaciągają ich przewodnicy i poradniki podróżnicze? Wielu jest przecież w Sztokholmie ledwie na parę dni i starają się zobaczyć jak najwięcej. Cóż, w stolicy Szwecji atrakcji nie brakuje, a wśród nich dwiema zdecydowanymi perłami są muzea Vasa i Nordiska (no i może Fotografiska, ale to już trochę z innej beczki). Jeśli macie czas i pieniądze tylko na jedno z nich, to które wybrać? Przekonajmy się.

 

VASAMUSEET

vasaźródło/källan: wikimedia commons

Z jaką atrakcją turystyczną najbardziej kojarzy się zwykłym śmiertelnikom Szwecja? Według niezliczonych (i – jeśli mnie pytacie – bezsensownych) badań i ankiet najczęściej udzielaną odpowiedzią na to pytanie jest sztokholmskie muzeum Vasa. Okrętu Vasa, nie chrupiącego chleba.

tripadvisor3źródło/källan: tripadvisor

O siedemnastowiecznym okręcie wojennym Vasa (właściwie to Regalskeppet Vasa) słyszał chyba każdy (a my – Polacy – w szczególności, gdyż jego los poniekąd wpłynął na naszą historię). Vasa miał być największym i najpiękniejszym statkiem, jaki kiedykolwiek wypłynie na wody Bałtyku. I tak było. Przez kilka godzin.

Później reprezentatywny koronny okręt uznał, że z wojny z Rzeczpospolitą się wymelduje i zatonął. Po przepłynięciu około tysiąca metrów. Ot tak. Podobno wina wadliwego drewna sprowadzonego przez Szwedów pośrednio z Polski (kupione przez Szwecję od Holendrów*). Patriotyczne to nasze drewno, nie powiem. Można powiedzieć, że zrobiło nam dużą przysługę. Wiele lat później, bo w 1961 roku, został wielkim wysiłkiem maszynowym i pieniężnym podniesiony z morskiego dna, odreparowany i postawiony w muzeum na Djurgården, do którego kolejka wije się przez pół miasta. No, przesadzam, może przez ćwierć.

Do muzeum dotrzecie z centrum bardzo szybko; wystarczy dwudziestominutowy spacer z Gamla Stan przez Strandvägen i jesteście na miejscu. Prawie pod samo muzeum dowiezie Was również komunikacja miejska, z tramwajami na czele. Ważną informacją jest jednak obecnie brak możliwości zakupienia biletów tramwajowych i autobusowych na przystankach lub w pojazdach! Szwedzi przerzucili się głównie na aplikację. Bilety kupicie też przez internet i w wybranych kioskach. Ciekawą opcją może być też rejs promem. Czy tam łódką, nie znam się na tej nomenklaturze. W każdym razie – jeśli macie za dużo pieniędzy, za dużo czasu i nudzi się Wam już totalnie to może być coś dla Was. Promy na Djurgården kursują m.in. spod Stadshuset i ze Strandvägen.

Bilety wstępu do Vasamuseet do najtańszych nie należą – dorosły zapłaci 130 koron, student (za okazaniem dokumentu potwierdzającego jego status) 110, a dzieci do lat 18 wchodzą za darmo. Gdyby jedyną atrakcją muzeum był okręt Vasa można by pomyśleć, że cena to trochę zdzierstwo. Tak jednak nie jest, gdyż wielopiętrowy gmach obejmuje wiele innych wystaw, większość których dotyczy historii Szwecji – zarówno tej najdawniejszej jak i trochę nowszej. Wiele sal jest w całości interaktywnych, z makietami i eksponatami opisanymi w języku szwedzkim i angielskim. Dostępne do wykupienia są usługi przewodnika – oferowane języki i godziny oprowadzania znajdziecie na stronie muzeum. W cenie biletu znajduje się także audiooprowadzanie, czyli klasyczny już zestaw słuchawkowy. Audiooprowadzanie dostępne jest w wielu językach.

Vasamuseet otwarte jest w sezonie wakacyjnym (1 czerwca – 31 sierpnia) codziennie w godzinach 8:30 – 18 (uwaga! największy ruch jest właśnie w godzinach porannych lub wieczornych!), w pozostałe dni roku codziennie od 10 do 17, w tym w środy od 10 do 20. Muzeum zamknięte jest jedynie w Nowy Rok i od 23 do 25 grudnia.

Na terenie muzeum znajdziecie również bardzo dobrze wyposażony sklep z pamiątkami, książkami i dosłownie wszystkim, co szwedzkie, oraz restaurację i kawiarnię (których nie polecam, bo ceny są – jak można było się po przedsiębiorczych Szwedach spodziewać – mało śmiesznym żartem, a kawę dostałem w brzydkim plastiku wypełnionym do połowy). Na zewnątrz muzeum znajdziemy również sporo zieleni, włącznie z muzealnym ogrodem.

IMG_0459źródło/källan: własne

Vasamuseet jest z pewnością warte odwiedzenia. Coś dla siebie znajdą przedstawiciele każdej grupy wiekowej, niezależnie od stopnia zainteresowania Szwecją czy Skandynawią. Sam okręt jest dość imponujący, a wystawy dotyczące historii kraju okazują się być wystarczającym źródłem informacji dla typowego przypadkowego turysty, który Szwecję kojarzy wyłącznie z wikingami (grrrr). Moim zdaniem swobodne zwiedzanie jest jednak utrudnione przez tłok, ścisk i nieustającą kakofonię dźwięków. Chciałoby się spędzić tam więcej czasu, ale mózg wysiada i marzy się o jak najszybszej ewakuacji.

Czy Vasa jest najlepszym muzeum Szwecji? Z tym się nie zgodzę, bo mam innego faworyta. Poniekąd sąsiada Vasy, bo znajduje się na tej samej wyspie, może dwie minuty dalej.

Więcej o Vasa Museet znajdziesz tu.

 

NORDISKA MUSEET

nordiska1źródło/källan: własne

Nordiska Museet, czyli Muzeum Nordyckie, należy do ścisłego grona moich faworytów. Uwielbiam to miejsce, choć sam dokładnie nie wiem dlaczego. Być może ma w tym jakiś udział jego monumentalna bryła, która kreuje dość tajemniczą atmosferę ciszy i przestrzeni? A może chodzi raczej o szczegółowość i dopracowanie merytoryczne zróżnicowanych tematycznie wystaw? Tak, to były pytania retoryczne. Bo tak faktycznie w Nordiska jest.

Większość ekspozycji dotyczy kultury i języków państw nordyckich (a więc nie tylko Szwecji!). Najczęściej zaprezentowane są one w formie uporządkowanego chronologicznie lub tematycznie korytarza, przez który przechodzą zwiedzający; wszystko ma tam swoje miejsce. Dużym plusem jest rozmieszczenie ławek, na których można sobie raz na jakiś czas spokojnie usiąść, pooglądać obraz lub makietę i ruszyć dalej.

nord4źródło/källan: własne

Z mojej majowej wizyty w muzeum najbardziej zapamiętałem stałą wystawę dotyczącą szwedzkich tradycji świątecznych oraz towarzyszące jej skrupulatnie stworzone makiety ukazujące typowy wystrój domu podczas obchodzenia kolejnych świąt. Warta dłuższej chwili jest również ekspozycja o transgranicznym regionie Sápmi i zamieszkującym go rdzennym ludzie (więcej na ten temat możecie przeczytać na blogu!). Poza tym w Nordiska znajdziecie dziesiątki innych wystaw tematycznych, zarówno stałych jak i sezonowych, dotyczących m.in. największego szwedzkiego dramaturga (i poety, i powieściopisarza, i tak dalej…) Augusta Strindberga, historii szwedzkiego designu (skąd tak naprawdę wzięły się ikoniczne dalahästar?) czy uświęconego przez niektórych zjawiska zorzy polarnej (norrsken).

Dlaczego uważam, że Nordiska Museet jest lepsze od swojego sąsiada? Cóż, nazwijcie mnie staroświeckim nudziarzem, ale zdecydowanie wolę tradycyjne muzea. Nie wszystko złoto, co interaktywne. Nordiska jest zasadniczo jedną wielką szwedzką kapsułą wiedzy otoczoną imponującymi murami i wypełnioną piękną architekturą. Można tam spędzić dosłownie cały dzień, a z samymi pracownikami miałem kilka bardzo przyjemnych rozmów. Zbyt wielu turystów w gmachu Nordiska nie znajdziecie – i dobrze. Nie żebym był jakimś aspołecznym hipsterem, ale każdy powinien się zgodzić, że zdecydowanie przyjemniej zwiedza się bez nadmiernego szumu rozmów i ciągłego naruszania przestrzeni osobistej. Więc może to dobrze, że w rankingach górą jest Vasa. Dzięki temu Nordiska może być takie jakie jest, a więc – idealne, spokojne i poniekąd tajemnicze. Być może nie jest to muzeum dla wszystkich; wiele wystaw dotyczy bardzo niszowej tematyki, a ich szczegółowość może być przez zwykłego turystę uznana za nudną. Dla każdego miłośnika krajów nordyckich – i małego, i wielkiego – Nordiska powinna być jednak obowiązkowym punktem podczas wizyty w Sztokholmie.

Bilety dla studentów/dorosłych kupicie już w środku muzeum po 120 koron. Dzieci i młodzież do lat 18 wchodzi za darmo. Muzeum otwarte jest codziennie od 9 do 18, z pojedynczymi wyjątkami. Dzieci można za drobną opłatą 20 koron „odstawić” do pilnowanej lekstugan i ma się spokój.

Więcej o Nordiska Museet znajdziesz tu.

Byliście w Vasa lub Nordiska? Dajcie znać o swoich wrażeniach! Które wolicie, które polecilibyście?


*to odkrycie jest stosunkowo niedawne – więcej przeczytacie tutaj.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s