Czasem jest tak, że usłyszymy coś w radiu jeden, dwa, dwadzieścia razy i nawet nam się spodoba, ale nie mamy za bardzo czasu wyszukać kto to śpiewa, a tym bardziej – z jakiego kraju pochodzi. Na teledyskach widzimy amerykańskie miasta; pseudonimy sceniczne artystów brzmią dość światowo. Dodatkowo Szwedzi bardzo dobrze się kamuflują – ich angielski jest nienaganny, a szwedzka produkcja jakością nie ustępuje pola muzyce amerykańskiej czy brytyjskiej. Dlatego przygotowałem listę wybranych 6 szwedzkich artystów, których hity puszczane są lub były w radiu, lecz nie wszyscy zdają sobie sprawę z ich szwedzkiego pochodzenia. Po przeczytaniu wpisu przyznajcie się – wiedzieliście?

Cóż. Pewnie tak, bo jesteście na blogu o Szwecji, więc się tym interesujecie. Ale kiedyś tam mogliście nie wiedzieć! Zaczynamy!

1. Danny Saucedo

Danny Saucedo może być przez wielu z Was kojarzony głównie z Melodifestivalen, gdzie w 2012 roku przegrał jedynie z Loreen. Prawdopodobnie wiecie też, że jest w związku z bardzo popularną wokalistką Molly Sandén, której twórczość również bardzo polecam. Warto również zaznaczyć rolę wokalisty we wprowadzeniu polskiego akcentu na szwedzki rynek muzyczny – Danny jest w połowie Polakiem; jego pełne nazwisko to Saucedo-Grzechowski.

Przed swoją solową karierą Danny tworzył jednak muzykę z wokalistką Freją (również znaną jako Freya). W 2011 do rozgłośni radiowych trafiła piosenka „If only you”, którą zna z pewnością każdy Polak. Wynika to prawdopodobnie z ofensywy szwedzkich wytwórni na polskim rynku. Posłuchajcie i cofnijcie się w czasie:

2. Peg Parnevik

Peg rozpoczęła swoją profesjonalną karierę dopiero w 2016 roku, jednak od razu udało jej się zaznaczyć swoją obecność na polskich listach przebojów. Od pierwszych dźwięków jej singla „Ain’t No Saint” powinniście sobie przypomnieć jak leci cała piosenka.

3. Lykke Li

Teraz może coś oczywistego, jednak nie dla wszystkich. Lykke Li zna każdy, prawdopodobnie dzięki „I Follow Rivers” czy „No Rest For The Wicked”. Swoje dzieciństwo spędziła jednak poza granicami Szwecji (w tym w Portugalii oraz Azji) co wpłynęło na jej twórczość. Na jej albumach pojawiają się dźwięki charakterystyczne dla kultur wschodnich, co może zmylić wielu przypadkowych słuchaczy – w tym mnie. Początkowo spodziewałem się, że Lykke może pochodzić właśnie z pogranicza Europy oraz Azji, na co w sumie wskazywałby jej pseudonim sceniczny. Tak nie jest – Lykke to Szwedka z krwi i kości. Jej prawdziwe nazwisko to Zachrisson i pochodzi ze Skåne.

4. Galantis

… czyli Christian Karlsson i Linus Eklöw. Pora zatem na utwory bardziej elektroniczne. Galantis nie dość, że posługują się dość enigmatycznym pseudonimem, to ich marką, która pojawia się na okładkach albumów oraz singlów wszelakich jest… kot. Charakterystycznie „wyklejaną” wzorami kicię możecie zobaczyć również na ich koncertach czy w teledyskach. Koncept ciekawy, a ja koty lubię. Więc u mnie dodatkowy plus.

Galantis tworzą muzykę dla wielu fast-foodową; ja jednak będę walczył o ich dobre imię, gdyż twórczość zespołu zdecydowanie wyróżnia się na tle innych reprezentujących podobne gatunki. Duet producentów muzycznych współpracuje z różnymi wokalistami i powoli wspina się na wyżyny osiągnięte przez Avicii czy Swedish House Mafia. Prawie każda nowa piosenka Galantis znajduje miejsce na listach przebojów nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jakość produkcji m.in. teledysków zasługuje zdecydowanie na pochwałę. Utwory (m.in.) Galantis były wykorzystane podczas uroczystości otwarcia finału Eurowizji 2016 w Sztokholmie. Do moich faworytów należą: „Runaway”, „No Money”, oraz troszkę ekscentryczne (lecz odważne!) „Peanut Butter Jelly”, którym weszli na radar mainstreamu.

5. Icona Pop

I. DON’T. CARE. I LOVE IT!

To zna każdy, nie przewiduję innej opcji. Pytanie tylko, czy wiecie, że panie z Icona Pop są Szwedkami? To już niekoniecznie, bo piosenka „I Love It” (w sumie jedyna, która pozostawiła po sobie impakt) była hitem na całym świecie i wielu zakłada, że Icona Pop to dziewczyny ze Stanów. I to dość spory błąd. Dopiero po zobaczeniu pierwszych sekund teledysku można zacząć coś podejrzewać, bo rozmawiają one przez chwilę po szwedzku. Czy był to celowy zabieg, aby zaakcentować swoje pochodzenie dla wielu przypadkowych słuchaczy?

6. Dr Alban

Fuzja nigeryjskiego reggae i hip-hopu ze skandynawską elektroniką to zasadniczo Dr Alban jednym zdaniu. W tym roku Alban kończy 60 (!!!) lat, lecz jego hity pozostają wiecznie młode. Możecie powiedzieć, że kicz i nic nie wnosząca papka radiowa – i będziecie mieć rację – ale głową do rytmu pokiwacie. Chociaż swojego czasu z pewnością nie wszyscy kojarzyliście Albana ze Szwecją, przyznajcie się.

Kariera solowa muzyka jest obecnie w stagnacji (po bolesnej klęsce w Melodifestivalen 2014, kiedy został wyeliminowany w I rundzie), jednak aktywnie angażuje się w twórczość innych artystów, tj. Dinah Nah (z którą współpraca nie bardzo mu wychodzi, bo podczas Mello 2016 ona sama również odpadła w I rundzie, a w dodatku na tym samym miejscu co Alban w 2014, Przypadek?).

Pozostawiłem sobie jeszcze miejsce na honorową wzmiankę. Dla wszystkich z Was będzie to pewnie oczywista oczywistość, bo wiem, że mam na blogu całą masę fanów tego pana. Jednakże kojarzony z jego najnowszą dyskografią i zwycięstwem na Eurowizji w barwach Szwecji Måns Zelmerlöw dawniej był w Polsce dla wielu jedynie głosem za mikrofonem. W 2007 roku jego utwory wzięły szturmem polskie rozgłośnie. Były to m.in. „Brother Oh Brother” czy „Miss America”, a także jego propozycja z Melodifestivalen – „Cara Mia”. Wielokrotnie przeprowadzałem eksperyment – puszczałem powyższe utwory moim znajomym i pytałem, czy je kojarzą. Odpowiedzi były żywiołowe, zdecydowane i w stu procentach twierdzące. Jednak pytanie o wykonawcę było już za trudne, dlatego że wiele osób nie łączy wątków. 10 lat różnicy to w karierze artysty bardzo dużo, a tyle właśnie minęło między „Brother Oh Brother” a najnowszym albumem „Chameleon”. Ludzie często nie rejestrują, że to może być w ogóle ta sama osoba. A tak właśnie jest. Co nie zmienia faktu, że znacząca grupa ludzi Månsa zna i uwielbia, dlatego on i jego starsza twórczość zasługują tu jedynie na formalną wzmiankę.

Jedna myśl

  1. O, Peg Parnevik kojarzę tylko z tego, że jej rodzina to tacy szwedzcy Kardashianowie 😉 Nie wiedziałam nawet, że jej piosenki dostały się do polskich radiostacji. Galantis też nie kojarzę, nie do końca moje rytmy – dzięki za kilka nowych ciekawostek!

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s