Gamla Stan


Sztokholm to nie tylko miasto. Sztokholm to stan umysłu. Wyświechtana fraza, bo ludzie chcą być fajni i jak coś lubią to od razu jej używają. Ale tutaj akurat to pasuje. Jest w nim coś pociągającego; bardziej niż w niejednej europejskiej metropolii. No właśnie – czy można stolicę Szwecji nazwać metropolią?

cgjsz

Przy każdym moim wjeździe do Sztokholmu odnoszę „na dzień dobry” to samo wrażenie – jest bardzo dużo wolnej przestrzeni! Cóż, prawda jest taka, że 97% terytorium Szwecji pozostaje niezamieszkane do dziś. A druga prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi mieszka na przedmieściach lub w gminach sąsiadujących.

Oczywiście, im bliżej ścisłego centrum, tym cenniejszy metraż; logiczne więc, że na Norrmalm w okolicach Centralen zobaczymy wielopiętrowe biurowce. Plus jest taki, że są przynajmniej (w większości) bardzo ładne i nowoczesne, utrzymane w pewnym brutalistyczno-modernistycznym stylu typowym dla Skandynawii.

Często jednak da się zauważyć budynki w pewnym sensie odstające od reszty – nie są to ani niskie, historyczne kamienice, ani nowoczesne wieżowce. Są to twory przypominające nasz  nurt socrealistyczny. Ale cóż – nawet te są odnowione i zadbane. A przynajmniej w ścisłym centrum miasta.

Kolejną rzeczą, którą szczerze kocham w Sztokholmie jest harmonia między naturą a rytmem codziennego życia. Od południowego-zachodu w okolice Sztokholmu wjeżdża się przez wiadukt zawieszony nad jeziorem i archipelagiem malutkich wysp (skärgården). Już wtedy czuć ciekawe zestawienie – z jednej strony panorama Sztokholmu i Riddarholmen na pierwszym planie, a z drugiej – w pewnym sensie nic. Drzewa. Woda. Spokój. Nic i wszystko.

Z podobnego powodu moją ulubioną częścią Sztokholmu musi być właśnie Riddarholmen. Często bezmyślnie zaliczane do Gamla Stan, jest w pewnym sensie moim „smultronställe”. Ale o tym kiedy indziej, bo miejsce to jest tak urokliwe, że zasługuje na osobny post.

Sztokholm cierpi na kompleks Nowego Jorku.

Ludzie – zarówno „przypadkowi” turyści last-minute, jak i miłośnicy kraju – utożsamiają stolicę Szwecji głównie z Gamla Stan (Stare Miasto); tak samo jak Nowy Jork w pewnym sensie utożsamia się z Manhattanem. Oczywiście jest to w pewnym sensie bolesne, bo (moim zdaniem) jeśli przejdziesz się po Gamla Stan możesz nawet nie spotkać rodowitego mieszkańca Szwecji, co jest po prostu smutne, bo tworzy jedynie iluzję zwiedzania kraju czy miasta. Dla mnie podróżowanie to akt obserwacji; akt wtopienia się w tłum i pomyślenia „co by było, gdybym tu mieszkał”. Oczywiście, trawa jest bardziej zielona tam gdzie się nie jest, ale taki tryb „zwiedzania” jest dla mnie już nieodzownym elementem wypraw.

img_0098
Gamla Stan, Juli 2016

Wyspa, na której mieści się Gamla Stan jest swego rodzaju hybrydą – w pewnych momentach jest szwedzka aż do przesady, a w pewnych momentach brutalnym plaskaczem zrywa Ci tę iluzję sprzed oczu typowymi dla europejskich miast ofertami handlowo-niewiadomojakimi. Sklep ze szwedzkimi antykami? Na krótkiej, wąskiej i ciemnej uliczce? Super. Krok dalej – dwadzieścia sklepów z suwenirami. I to takimi parszywymi. Jest to na pewno smutne, ale nie można nic z tym zrobić – taki już urok zwiedzania ośrodków dużego ruchu turystycznego.

Gamla Stan jest urokliwe; trzeba tylko wiedzieć, gdzie konkretnie iść. Wąskich uliczek i alejek tu nie brakuje, a niejedna kamienica ma ogólniedostępny przepiękny dziedziniec arkadowy.

Z bardziej typowych atrakcji w rejonie Gamla Stan trzeba zobaczyć oczywiście Zamek Królewski (Kungliga Slottet). Z daleka może nie wyglądać strasznie imponująco, jednak wystarczy się wystarczająco zbliżyć i pozorna prostota bryły ustępuje miejsca majestatyczności i detalom. Do Zamku proponuję podejść od strony Norrmalm, przez most Norrbro. Widok jest naprawdę przepiękny, a jeśli jest to czyjaś pierwsza wizyta w Sztokholmie – powinno to być również pierwsza styczność i z miastem; w pewnym sensie jego zrozumienia. Brzmi romantycznie i banalnie, ale według mnie coś w tym „zrozumieniu” energii czy duszy miasta na pewno sensownego jest.

image4
Widok z Norrbro w stronę Riddarholmen i Tegelbacken

Zamek Królewski to domyślna atrakcja turystyczna. Jeśli lubisz chodzić do muzeów w pojedynkę, nacieszyć się ciszą, pomyśleć – trzymaj się zdecydowanie z dala od Kungliga Slottet. Ja, dzięki informacji pani w kasie, otrzymałem „najniższy wymiar kary”, bo trafiłem na chwilę (dłuższą) zmiany warty gwardii królewskiej. Widowisko jest prawie żadne, poza tym, że czasem mają fajne bębny, ale wiele turystów woli wyjść z Zamku, żeby zobaczyć co się dzieje, dzięki czemu tłok w poszczególnych salach jest o wiele mniejszy.

Komnaty Zamku Królewskiego polecam zwiedzić samodzielnie, bez przewodnika. Żeby wejść do kaplicy (w której do dziś odbywają się np. śluby rodziny królewskiej) czy na dziedziniec nie trzeba kupić biletu. Osobnych biletów wymaga wstęp do królewskich komnat i do ściśle historycznego muzeum Tre Kronor (Trzy Korony) w podziemiach. Z komnat jestem zadowolony,  z Trzech Koron – nie. Te pieniądze lepiej wydać na coś innego, chyba że jest się fanatykiem średniowiecza i chce się zobaczyć trochę kamieni. Plusem Tre Kronor jest jedynie ręcznie malowana oś czasu znajdująca się na ścianie bezpośrednio przy schodach do podziemi, szybko wprowadzająca turystów w zarys historii Szwecji.

Najważniejsza część Gamla Stan za nami. W skrócie: Kungliga Slottet trzeba zobaczyć, warto wejść i zapłacić za zwiedzanie komnat, jak tylko ma się trochę czasu i pieniędzy. Tre Kronor można sobie odpuścić.

A w najbliższej przyszłości – reszta okolicy Gamla Stan i moje ulubione, choć niekoniecznie „przewodnikowe” miejsca.

NOWETLOalfa

3 thoughts

  1. świetny wpis. Skandynawia jest miejscem, do którego chciałabym kiedyś się udać. zajrzyj do mnie, może tematyka Cię zainteresuje. dopiero zaczynam, pomóż mi się rozkręcić swoim follow, nie zawiodę! 🙂 pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s